Wyszukaj na stronie...

"- Czy nie zechciałby pan przysiąść się do nas?

- Nie, nie chcę - odpowiedziałem." - Franc K(a)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łagów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łagów. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 marca 2011

Portretowo 14.03.2011

Piotrek przyparty do muru... 
(czyli kiedyś na baszcie zamku Łagowskiego)




Wstałem dziś wcześnie.. Wydawało mi się do tej pory, że 6 godzina to optymalny czas na pobudkę i wyjazd tym razem do Wrocławia. Cóż, myliłem się... Dawno już nie czułem się tak zmęczony jak w chwili pisania tego tekstu. Jedyne o czym marzę to łózko i błogi sen ;) Niestety czeka mnie jeszcze poprawianie budżetu (forma zaliczenia zadania na UZ) oraz uzupełnienie jednego drzewa ... Cudownie ;]

Najbardziej jednak niepokoi mnie oraz wywołuje swoiste poczucie winy fakt iż mój indeks jak i cała papierkowa kszątanina związana z zamknięciem semestru spoczywa na barkach osoby, którą bardzo lubię oraz cenię szacunkiem... Fakt, że ktoś musi za mnie załatwiać takie sprawy, potęgowany sympatią do tej osoby spędza mi sen z powiek ;/ Zastanawiam się cały czas jak się za to wszystko odwdzięczyć...

Powyższy portret przedstawia Piotra. Mojego starego przyjaciela jeszcze z czasów gimnazjum oraz najemcę mieszkania, w którym obecnie codziennie ląduję by przeżyć noc we Wrocławiu! Jak nietrudno się domyślić technika to wielokrotna ekspozycja. Najpierw zdjęcie Piotrka na tle chmur a później faktura cegieł Łagowskiej baszty.

Zapraszam również do obejrzenia krótkiego pokazu slajdów ;)

Miłego!



Coś do posłuchania:

piątek, 17 września 2010

Sesja 17.09.2010

Spacer z Aśką...
(nad jeziorem czarnym)























































Od zawsze upajałem się pieszymi wycieczkami. Im dalej-tym lepiej, ponieważ więcej można zobaczyć i zwiedzić! Gdy zaproponowałem Aście spacer w okolicach parku nie miałem pojęcia dokąd dokładnie się wybierzemy. Całkowicie zdałem się się na jej wyobraźnię i ... nie zawiodłem się. Poszliśmy nad jedno z jezior "Łagowskich" nad którym jeszcze nigdy nie byłem. Mianowicie nad Jezioro Czarne. Dowiedziałem się że jest to pozostałość po kopalni odkrywkowej - co tłumaczyłoby kolor wody, przejrzystej może na metr głębokości. Co ciekawe Aska opowiadał , że nie zawsze woda była tam taka zanieczyszczona. Podobno jeszcze przed kilkunastoma laty można było się śmiało kąpać w wodach jeziorka, kolor wody był zaś lazurowy! Na tak małym akwenie musiało to robić piorunujące wrażenie!


Mapka przedstawiająca trasę spaceru.


Pomimo pięknych krajobrazów, mieszanki pogody i temperatury nie mogłem się oprzeć zrobieniu kilku zdjęć Asi. Jako, że pogoda była baaardzo zmienna a ja nie zabrałem ze sobą blendy-musiałem kombinować ;> Na szczęście na naszej drodze znajdowała się opuszczona stodoła z mnóstwem dziwnych gratów wewnątrz ;) Stodoła sama rozproszyła światło i jeszcze dała masę teł, między którymi można było wybierać do woli! Sama Aśka, z początku trochę speszona zaistniałą sytuacją, z czasem zaczęła się uśmiechać i dobrze bawić! Haha muszę jednak wspomnieć, ze nawet kiedy widać było w jej oczach lekkie zawstydzenie, nawet wtedy, ani na moment nie porzuciła wigoru :P Wspaniała kobieta, i ten uśmiech-po prostu bezcenne ;)


























Kończąc wycieczkę-wyszliśmy na wysokości Łagówka i powolutku podreptaliśmy, najpierw do sklepu w poszukiwaniu czegoś do spożycia oraz pod zamek w celu skonsumowania zdobytego pożywienia przy okazji dokarmiając kaczki ;)





























Kończąc wpis pragnę podziękować Asi za towarzystwo i za piękne zdjęcia, które bez niej nie mogłyby zostać naświetlone!


Oraz jak nakazuje tradycja: muzyczka do posłuchania!



piątek, 23 lipca 2010

Sesja 21.07.2010

Spotkanie z Dagą...

Piękny, gorący dzień... Co prawda zaczął się najzwyczajniej jak to tylko możliwe... O ile normalnym rozpoczęciem dnia można nazwać zderzenie z powolnym i monotonnym zdzieraniem lakieru z drewnianej podłogi ;] Cóż... Kto powiedział, że będzie łatwo ;) Nie bacząc na przeciwności Fortuny, do których osobiście zaliczam ryzyko wystąpienia pecha wspieranego przez wrodzone lenistwo wyruszyłem naprzeciw zadaniu! Dzięki porannej pobudce i rychłym rozpoczęciu prac konserwatorskich udało mi się je równie prędko zakończyć! Co najważniejsze, bez uszczerbku podłogi co ściśle wiąże się z zachowaniem spokojnego sumienia ;P
Tego pięknego gorącego dnia umówiłem się z Dagmarą na rowerową przejażdżkę. Jako, że bije od niej pewnego rodzaju ciepło, nie wahałem się ani trochę aby zapytać ją czy zgadza się na tego rodzaju wypoczynek. Tak... Jazda na rowerze jest dla mnie formą wypoczynku, ponadto taką, którą najbardziej sobie cenię-oprócz fotografii rzecz jasna:P Udałem się więc w stronę jej domu, z którego znalezieniem miałem mały problem związany stricte z moją zawodzącą w kluczowych sytuacjach pamięcią ;) Krócej mówiąc ostatnio byłem u niej za czasów drugiej klasy gimnazjum-taaak... to dawno ;) Po kliku minutach błądzenia po Łagowskiej metropolii i skorzystania z pomocy kilku kręcących się nieopodal mnie tubylców udało mi się zlokalizować docelowy punkt podróży! Chwilę posiedzieliśmy w domu po czym pojechaliśmy pożegnać wylatującą do Anglii koleżankę... Smutna część opowieści... Widać było żal w jej oczach, kiedy mówiła, że następnym razem będzie w Polsce dopiero we wrześniu ;( Cóż, zawsze sobie powtarzam, że życie to nie sielanka... Z drugiej strony aby poczuć jego piękno należy wielokrotnie zderzyć się z rozsiewanym przezeń smutkiem :( Ehh no cóż... wracam do dalszej części posta...


50 mm 1/160 s f 1,7 ISO 100


Następnie nie bacząc na panującą na dworze temperaturę wyruszyliśmy w kierunku końca jeziora Łagowskiego. No i prawdę powiedziawszy tyle z jazdy na rowerze ;D Cały czas byczyliśmy się na pomoście, umilając sobie czas rozmową oraz kąpielą. Bardzo miło spędzony czas! Nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy nad Zamęt ;) Jednak wracając do tematu. Dopiero pod koniec naszego pobytu zwierzyłem się jej iż w plecaku chowam aparat. Ku mojej radości Daga bardzo się z tego powodu ucieszyła więc poprosiłem ją o kilka portretów! Pierwsze zdjęcie wykonane podczas sesji znajduje się na końcu post'a. Pięknie doświetlone, zachodzącym, niesamowicie kontrastowym światłem słońca włosy tworzą jej na głowie złotą koronę. Kontury ciała również są w ten sposób doświetlone co odróżnia je i pomaga zaistnieć między ciemniejszymi partiami fotografii. Świetnie wygląda też sukienka, której wystawione bezpośrednio na działanie słońca części rozświetlają się kolorem zachodu... Do następnego zdjęcia poprosiłem ją aby stanęła w cieniu lasu. Weszliśmy więc do rzeczki Łagowa, której nurt przykrywa cień bukowego lasu. Abstrachując jest to świetny sposób na zmiękczenie cieni nie używając dyfuzora lub blendy. Poza tym co osobiście uważam za największy atut- wprowadzenie modela w cień pozwala wydobyć z niego duszę! Odblaski w oczach podczas takiego oświetlenia zapierają dech w piersi! Hehe pamiętam, że kiedy doszliśmy na miejsce a Daga odwróciła się w stronę obiektywu nie mogłem się powstrzymać mówiąc coś w stylu: "Wow! Po prostu pięknie to wygląda!!"i rzeczywiście tak było!

50 mm 1/40 s (OIS) f 1,7 ISO 100


Następnie Daga usiadła na mostku, dzięki któremu nie mocząc nóg można okrążyć jezioro zaczynając trasę niedaleko 500'ki a kończąc w "Mundi" :) Wtedy udało mi się wykonać kolejne bardzo ładne zdjęcie, które można obejrzeć powyżej. Prawdę mówiąc Dagmara należy do tego typu osób, których nie trzeba zachęcać do pozowana przed obiektywem ;) Hhehe jej vis vitalis są tak ogromne, że musiałem się nieźle skupić aby wychwycić te najlepsze momenty ;D Poza tym muszę wspomnieć, że strój Dagi niesamowicie dobrze komponował się z tłem, którym w tym przypadku był gęsty bukowy las. Lekka zwiewna sukienka do kolan o jasnozielonej dominancie barwnej. Żałuję tylko, że podczas tamtego wieczoru nie było wiatru. Zdjęcie z rozmazaną w wietrze sukienką byłoby wspaniałe!

28 mm 1/8 s (OIS) f 11 ISO 100


Pomysł na powyższe zdjęcie zaświtał mi w głowie kiedy Dagmara stanęła na złamanej do połowy zanurzonej w wodzie brzozie. Zainteresowało mnie jej odbicie w nurcie rzeki. Postanowiłem więc zrobić taką fotografię. Najpierw skomponowałem kadr. Wiedziałem iż odbicie w wodzie jest na bank spolaryzowane, oznacza to różnicę w sile odbicia światła o około 1,7 do 2 EV co uniemożliwiało równe naświetlenie całości kadru. Wybrałem więc część znaczącą dla mnie więcej czyli samo odbicie pozostawiając nogi nieuchronnemu prześwietleniu. Zajmują one jednak mała część kadru więc jest to wybaczalne! ;) Co niektórzy powiedzą że mogłem to zdjęcie zrobić techniką HDR jednak stały ku temu pewne przeszkody ;D Otóż jak już wspomniałem Daga jest strasznie żywą osobą i non stop jest w ruchu... Definitywnie przekreśliło to wszelkie pomysły związane z HDR'ami! Zmierzyłem więc punktowo odbitą w wodzie sylwetkę Dagmary oraz porównałem wyniki pomiaru z sylwetką znajdującą nie ponad wodą. Dokonałem lekkiej korekty aby spróbować choć troszkę zrównoważyć poziomy, przesłonę ustawiłem na 11 aby uzyskać skrajnie krótki czas rzędu 1/15 , 1/8 s co pozwoliło na rozmycie nurtu rzeczki i bardziej szczegółowe wyeksponowanie odbicia! To wszystko ;)
Podsumowując wypad mogę napisać tylko jedno- niecierpliwie czekam na następny!

50 mm 1/4000 s f 3,5 ISO 100


Dziękuję Ci ślicznie Daga za wspaniale spędzony czas!!

Trochę muzyki do posłuchania podczas czytania:P