Spacer z Aśką...(nad jeziorem czarnym)



Od zawsze upajałem się pieszymi wycieczkami. Im dalej-tym lepiej, ponieważ więcej można zobaczyć i zwiedzić! Gdy zaproponowałem Aście spacer w okolicach parku nie miałem pojęcia dokąd dokładnie się wybierzemy. Całkowicie zdałem się się na jej wyobraźnię i ... nie zawiodłem się. Poszliśmy nad jedno z jezior "Łagowskich" nad którym jeszcze nigdy nie byłem. Mianowicie nad Jezioro Czarne. Dowiedziałem się że jest to pozostałość po kopalni odkrywkowej - co tłumaczyłoby kolor wody, przejrzystej może na metr głębokości. Co ciekawe Aska opowiadał , że nie zawsze woda była tam taka zanieczyszczona. Podobno jeszcze przed kilkunastoma laty można było się śmiało kąpać w wodach jeziorka, kolor wody był zaś lazurowy! Na tak małym akwenie musiało to robić piorunujące wrażenie!
Mapka przedstawiająca trasę spaceru.
Pomimo pięknych krajobrazów, mieszanki pogody i temperatury nie mogłem się oprzeć zrobieniu kilku zdjęć Asi. Jako, że pogoda była baaardzo zmienna a ja nie zabrałem ze sobą blendy-musiałem kombinować ;> Na szczęście na naszej drodze znajdowała się opuszczona stodoła z mnóstwem dziwnych gratów wewnątrz ;) Stodoła sama rozproszyła światło i jeszcze dała masę

teł, między którymi można było wybierać do woli! Sama Aśka, z początku trochę speszona zaistniałą sytuacją, z czasem zaczęła się uśmiechać i dobrze bawić! Haha muszę jednak wspomnieć, ze nawet kiedy widać było w jej oczach lekkie zawstydzenie, nawet wtedy, ani na moment nie porzuciła wigoru :P Wspaniała kobieta, i ten uśmiech-po prostu bezcenne ;)


Kończąc wycieczkę-wyszliśmy na wysokości Łagówka i powolutku podreptaliśmy, najpierw do sklepu w poszukiwaniu czegoś do spożycia oraz pod zamek w celu skonsumowania zdobytego pożywienia przy okazji dokarmiając kaczki ;)



Kończąc wpis pragnę podziękować Asi za towarzystwo i za piękne zdjęcia, które bez niej nie mogłyby zostać naświetlone!
Oraz jak nakazuje tradycja: muzyczka do posłuchania!