Wyszukaj na stronie...

"- Czy nie zechciałby pan przysiąść się do nas?

- Nie, nie chcę - odpowiedziałem." - Franc K(a)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 kwietnia 2011

Reportażowo 03.04.2011

Zastój...
(niektórzy zwykli mówić postój)


APX 100 ;) 



           Cóż się działo przez weekend? Warsztaty...

                                                                                                 Jak zwykle skończyłem się

                                                                                                        i długo po wstaniu nie mogłem
                                                                                                                                          
                                                                                                                                             rozpocząć...



Nic tylko posłuchać ;) 

czwartek, 24 lutego 2011

Studyjnie 19.02.2011

Luksograficzny portret kochanków...
(czyli zabawa wielkim formatem oraz błonami)


Drugi dzień warsztatów. Z rana pochód wstrętnych pijaków ;) Po południu praca z wielkim formatem, oraz luksograficzne zabawy w ciemni! Wieczorem zaś performance oraz etiudy! Dzień spędzony głównie w ciemni- co oznacza, że spędzony został dobrze i produktywnie ;P 



Niebo odziane opatrunkiem chmur
łamało zasady
ogłuszone
przeciążone
uśmiechem bezmyślnego zysku
kolektywnych mas stóp pod warstwą
błota
mknęły jedna za druga, jak mrówki
zgilotynowanymi marzeniami
bosych
uczuć
Jeden, Jeden
Jeden
płynął rynsztokiem i omijał
zgliszcza
węszył mokrym nosem, pustą wyspę.

Okoliczności nic nie kryły
dla niego chodnik był sceną wypaczonego
teatru
nawet lalki, zdzierałyby beton
mniej
przewidywalnie
świat stał się pocztówką z Pompei
wiec z niskiego pokłonu nieba
sypał
popiół
włóczykij zgarniał go łapami
Jeden, Jeden,
Jeden
do
filiżanki
i wypijał z wymuszonym uśmiechem.

Nieruchoma Pani w tłumie ściągała
ukryte
spojrzenie
stała naga, niepostrzeżenie wirując
kropelkami potu siejąc duszę
smakowała
dobrocią
widząc to zakrywał łapami świat
rżnął go okaleczonymi pazurami
wyobrażeniem
brutalności
Jeden, Jeden
Jeden
przeciwko bezmyślnym kończynom
kroczącym z naturą przeciw
myślom.

Jeden, Jeden
Jeden

Wyłowił Ją, zakwitła z nim,
rozrósł się w niej.

Dwoje, Dwoje
Troje?



Powyższy luksograf to stykówka wykonana z dwóch błon dużego formatu. Kadry przedstawiają Rafała oraz Madę, parę która przyjechała na warsztaty do AF'y ;) Wpadłem na pomysł pod wpływem wiersza, który napisałem jakiś czas temu, jednak nie chciałem go wystawiać w okrojonej formie bez akcentu "plastycznego". 

Wiedziałem od samego początku, że chcę połączyć ich twarze. Z początku jednak myślałem o połączeniu po pierwsze nieprzenikającym się nawzajem a po drugie składającym się z czoła Mady i ust Rafała. Pilnowałem więc aby ich twarze były mniej więcej równe rozmiarami po naświetleniu na błonie. Jednak po zetknięciu z materią i pierwszymi próbami naświetleń zdecydowałem iż połączę ich twarze bokiem, tak aby prześwitywały jedna przez drugą a punktem wspólnym ustanowiłem oko!

W następnej części postaram się dokładnie opisać przebieg warsztatów,niewinne głupotki oraz wielkie głupoty popełnione pod pływem... ;D 


Do posłuchania:

środa, 23 lutego 2011

Studyjnie 20.02.2011

Warsztatowo w AFA...
(od końca czyli od niedzieli) 


APX, f6,3


Agfa APX , f5,6, wielki soft oraz strumienica.


















Świetne warsztaty, świetny czas oraz co najważniejsze świetni ludzie! Oto cała prawda o warsztatach w AF'ie, twórczych i rozwijających, niczym nie przymuszonych działaniach! Zacznę opowieść od dnia trzeciego-ostatniego aczkolwiek nie mniej twórczego ;)  Niedzielny dzień zacząłem tak naprawdę dopiero grubo po godzinie 13. Nie mogłem się zwlec z misternie przyszykowanego posłania składającego się z połączonych foteli oraz z trudem przytaszczonego do Wrocławia śpiwora. Powód był prozaiczny... Ból nogi spowodowany spacerem poprzedniego dnia. Pamiętam tyko, iż o mój stan niepokoiła się masa ludzi, którzy co chwilę składani mi wizyty! ;) Cóż, zaciskając zęby, wstałem, wziąłem kule, umyłem się i podreptałem do studia! Zastałem tam Rafała i Madę, z którymi postanowiliśmy wracać dopiero po godzinie 16, co okazało się niezwykle urodzajnym pomysłem. Efekty można oglądać powyżej.

Niestety jakość jest koszmarna(skan odbitki w domowych warunkach;/) co spowodowane zostało w pierwszej kolejności brakiem funduszy i niemożnością zeskanowania klisz ;] W najbliższym czasie postaram się naprawić to niedociągnięcie, które objawią się głownie w tonalności zdjęć! W studio dysponowaliśmy czterema lampami, kilkoma softami, strumienicami etc ;) Czyli wyposażenie kompletne- tak! W końcu nie byłem ograniczony ilością sprzętu ;D Co najprawdopodobniej w przyszłości okaże się kwestią sporną ;>

Powrót do domu był piękny. Nawet nie poczułem tych trzech i pół godzin, które dzielą Wrocław od Zielonej Góry. Czemu? Hmmm powiedzmy, że przesadziliśmy w pociągu ;P


Wyobraźnia płata mi przy tym figle ;)