Wyszukaj na stronie...

"- Czy nie zechciałby pan przysiąść się do nas?

- Nie, nie chcę - odpowiedziałem." - Franc K(a)

sobota, 6 listopada 2010

Poetycko 06.11.2010

Z grubsza-wiersze...
(oraz wzmianka o nowym sprzęcie)


Witam wszystkich po długiej nieobecności. Zaniedbałem bloga a teraz nadszedł czas by go odświeżyć :) Dzisiaj dla odmiany proponuje zagłębić się w lekturze kilku wierszy :)




Sens


Siedząc, w pustce serce zaklęte
Spoglądam jej w oczy, ufne
Dziękuję, że jest przy mnie
jej nie, cichutko w sobie
zaciskam dłoń, uff, nie widziała

W chwili ostatniej, głowę podnoszę
w powietrzu jej włosy, ulotne
strużki światła, miękkim zapachem rozlane
kuszą szczerością, odbiciem muzy, realnej
dla mnie niedostępnej, za mocno kochanej

To kocham najbardziej, duszy podziwianie
przyjaźni słodkie, jawne szczerości oddanie
zaufanie, z mojej strony, pomaganie
jasności i ciemności, strony nieznane
wzajemne błędów wytykanie, nieme miłowanie

Cóż mam zrobić, skoro kocham
jedno wiem, nie przerwę szeptu
jedno wiedz, głośniej nie krzyknę
nie skrzywdzę, szeptem nie zranię
tak to zostawię, pozostaje, czekanie

Straszne takie kochanie, niekochanie
dla niej niewidzialną ciszą tkana
z wrzeciona przyjaźń, serce kojąca
ciepło oddaje, życiu sens wskazuje
niedosyt jednak istnieje, jam człowiek

Gdybym wiedział, że mnie pokocha
nie czekałbym ni chwili otchłani
nie ja w jej sercu, zamieszkałem
dlatego przyjaźń tylko zastanę
z każdego jej uśmiechu, życie

Z każdego jej szczęścia moje radowanie...





Cierpienie


Wibracjami powietrza, opętany
marzeniami, gdzieś w głowie
zauroczony, zakochany
Ciekawe marzenia, jak dla mnie?

Słodyczą myśli, spętany
szukam, ja oset przeklęty
uciekać, nie chcę, po co
Duszę wypalam, siebie skazuję!

Po prostu brzydki jestem, może nie
a jeśli, o to nie dbam, żyje
tu pytanie celu dosięga swego
dla kogo, jeśli już to mam żyć?

Siebie samego, nie ma mnie, takiego
dawca wołają, biorą nie oddają
taki los sam zgotowałem, dobrze
gdzie jednak miejsce swoje, znajdę?





Omylność


Stwórca, gdyby był, dumny?
oto dzieło stworzenia wszelkiego
jaskinia, światło odbite, przeszłe
widzę tylko obrazy zatrzymane

Wyżej spojrzeć, nie dane?
szyję wykręca kajdan w skale
myśli w worku, ziemi złożone
widzę tylko obrazy zatrzymane

Co jest na górze, jest?
szepty w głowie wirują szalenie
przyszłość, nie, było wszystko
widzę tylko obrazy zatrzymane

Na skale jest, wygodnie?
wiem, nie, nic nie wiem
straszne, że mógłbym, cokolwiek
zasypiam i nie myślę już nic

W głąb czarnej, dziury?
jasne oczy ciągle wpatrzone
śmieją się, nie, wołają
jam artysta o klanie.



Oset


Nie wszystkim miłość pisana jest
Jestem jednym z nich , szczęściarzy
i schnę, bo we mnie nie ma jej
wyciskam i rozdaję na rogu ulicy

Nie wszystkim miłość pisana jest
ja tylko marzę a cierpię a śpię
Zadowolone jest jednak, me ja
pociesza, krwawi z braku, fakt

Nie wszystkim miłość pisana jest
chociaż pragnę tak bardzo i ja
jak oset, w słońcu puch oddaję
kochanie, nie krzywdź mnie, parzę

Tak, wszystkim miłość pisana jest
burza i deszcz piękne też są
w deszczu na nagiej ziemi przytuleni
wiatrem szepczemy, Domina, Domine...




Nigdy więcej


Już nigdy więcej, nie spojrzę
Nie powiem ani słowa
W cieniu zlany zapomnieniem
Zostanę
Już nie krzyknę ani łzy nie złapię
Głowę na ulicy spuszczę
Utopię w rzece kałuż,
Wspomnieniami

Nakryję się deszczu zasłoną
Nie opowiem o tym nikomu
Marzenia w sercu zatrzasnę
Snami
A klucz popłynie z ludźmi
Pełnymi lecących jesiennych liści
Głuchymi na odpoczynek ulicami
Z sumieniami

Ominę ją czasu ścieżkami
Tymi listami, nigdy nie wysłanymi
Odejdę bez słowa, jakbym umarł
Szybko
Bezpowrotnie i na zawsze
Jego życiu ją powierzam
Nie mogłem dać tylko
Przyjaźni

Nigdy więcej nie
Spojrzę
Krzyknę
Opowiem
Wyślę
Dam
Wolę przepaść i być szczęśliwym
Z jej duszy radości, życia, szczęścia!




Deszcz


Deszcz, kompan przebiegły
nie trzeba płakać
sam rzęsy moczy
przysłał mi łez
na pogrążenie tysiące
każda z osobna
wyje do ucha
ulewą marzenia maca
bawi się, zatraca.

Sam jestem świecie
nikt utulić uśmiechem
spleść włosami twarze
ani powiedzieć słodko
kochanie, jestem obok
świecą dla Ciebie
czarnym czy białym
blaskiem, nie ważne
z Tobą zawsze.

Żalu krętymi ścieżkami
błądzę ulewą skąpany
skrzydła już zmokły
koniec z lataniem
snów bajecznych szybowaniem
pod płaszcz szybciej
chowam wiary skrzydła
aby już nigdy
łzami nie ociekały.

Koniec końców odbierając
ponure deszczu wodzenie
własną łzę ronię
jeszcze tak ciepło
policzkiem wolno płynie
z twarzy skacze
nawet nie krzyczy
w kałuży stygnie
ulewa szerzy zapomnienie

Oczy prędko zamykam
następnej nie pozwolę
umysł zamknięty trzymam
klękam na ziemi
dłonie skałą kaleczę
krzyczę i pękam
smutkami deszcz zalewam
stygnę i już
jej nie ma.





Troska


Spotkasz ją na końcu złotym
tylko te ostatnie są pierwsze
reszta ciągnie Cię za ręce
podrywasz nogi brnąc, oby dalej

We wspomnieniach, fatamorganach, utartych szlakach
błądzisz i przeklinasz te minione
nigdy już więcej nie eteryczne
przeszłością się nie żyje, wspominasz

Ty tylko uczysz się przeżywać
trwać w jednym złotym, ostatnim
kto kurwa wie, czy ostatnim?
a imię każdej posoką zszywane

Są szczęśliwi, którym koniec domem
zauroczeni, duszami filary rzęs zbrojący
zapamiętaj aby dotrwać do końca
zadbaj by oczy chciały świecić!




Majestat


Świat jest wszystkim co znasz
jest całością chwili która trwa
będzie pustką, której nie nazywasz
kreacją Boga, jednego któremu ufasz
jest złudzeniem, o którym milczysz
nie dziwi więc, wchodzisz weń!

Zaczynasz wędrować lądem żarliwe ukochanym
studiujesz geometrię powłoki ruchomo zastanej
szkicując zaś słowa sekretnie utkane
wymodlisz nadzieję na plony urodzajne
to co znasz jest bliżej
niech mrok rozświetli oczu blask.

Odwagą do przodu los gna
i choć myślisz żeś sam
czuwa Persefona, królowa swych łąk
a Ty uprawiasz jej majestat
by nie spadła w toń
trwała, byś pielęgnował jej plon.

Ukryty los zza nieba wzrasta
nagiego przed gai obliczem przyjmuje
tchnął życie, o starości wspomniał
dojrzały plony z miłością chowane
zostałeś sam z jej obliczem
na szczycie świata wśród słońc.

Nie budzisz się, nie musisz
tylko mocniej zaciskasz swą dłoń
drugą gładzisz delikatnie jej twarz
szukając głębi, bezkresu jej oczu
mowa jest zbędna, wystarczy spojrzenie
chwytasz jej dłoń, powoli zasypiacie...

poniedziałek, 27 września 2010

Reportaż 27.09.2010

Świebodzin...


























Wizyta w pewnym konkretnym celu - nie miałem czasu na robienie zdjęć ;/ Miałem dostarczyć indeks pewnej osobie ;) Muszę jednak wspomnieć iż udało mi się odwiedzić Panią bibliotekarkę z LO :) Od zakończenia szkoły średniej odwiedzam ją średnio dwa razy w roku. Bardzo miła osoba, z którą zawsze bardzo przyjemnie jest uciąć sobie pogawędkę!

Muzyczka na dziś:

środa, 22 września 2010

Reportaż 22.09.2010

Ruchome Obrazy






























Nie będę się rozpisywać, zamiast tego wolę nakreślić sytuację bardziej lapidarnie: oto efekt pomysłu dnia dzisiejszego, hmmm... wieczoru kiedy wpadł mi do głowy pomysł na wyżej zamieszczone, zamglone, poruszone oraz abstrakcyjne fotografy ;) Muszę zaznaczyć, że miałem okazję fotografować niemal od godziny 13 do godziny 20. Wyszalałem się innymi słowy! Zapraszam do oglądania! resztę fotografii dodam do albumu w Picasa Web Albums!
























Oto piosenka, która umilała mi czas podczas zmian lokacji ;)




piątek, 17 września 2010

Sesja 17.09.2010

Spacer z Aśką...
(nad jeziorem czarnym)























































Od zawsze upajałem się pieszymi wycieczkami. Im dalej-tym lepiej, ponieważ więcej można zobaczyć i zwiedzić! Gdy zaproponowałem Aście spacer w okolicach parku nie miałem pojęcia dokąd dokładnie się wybierzemy. Całkowicie zdałem się się na jej wyobraźnię i ... nie zawiodłem się. Poszliśmy nad jedno z jezior "Łagowskich" nad którym jeszcze nigdy nie byłem. Mianowicie nad Jezioro Czarne. Dowiedziałem się że jest to pozostałość po kopalni odkrywkowej - co tłumaczyłoby kolor wody, przejrzystej może na metr głębokości. Co ciekawe Aska opowiadał , że nie zawsze woda była tam taka zanieczyszczona. Podobno jeszcze przed kilkunastoma laty można było się śmiało kąpać w wodach jeziorka, kolor wody był zaś lazurowy! Na tak małym akwenie musiało to robić piorunujące wrażenie!


Mapka przedstawiająca trasę spaceru.


Pomimo pięknych krajobrazów, mieszanki pogody i temperatury nie mogłem się oprzeć zrobieniu kilku zdjęć Asi. Jako, że pogoda była baaardzo zmienna a ja nie zabrałem ze sobą blendy-musiałem kombinować ;> Na szczęście na naszej drodze znajdowała się opuszczona stodoła z mnóstwem dziwnych gratów wewnątrz ;) Stodoła sama rozproszyła światło i jeszcze dała masę teł, między którymi można było wybierać do woli! Sama Aśka, z początku trochę speszona zaistniałą sytuacją, z czasem zaczęła się uśmiechać i dobrze bawić! Haha muszę jednak wspomnieć, ze nawet kiedy widać było w jej oczach lekkie zawstydzenie, nawet wtedy, ani na moment nie porzuciła wigoru :P Wspaniała kobieta, i ten uśmiech-po prostu bezcenne ;)


























Kończąc wycieczkę-wyszliśmy na wysokości Łagówka i powolutku podreptaliśmy, najpierw do sklepu w poszukiwaniu czegoś do spożycia oraz pod zamek w celu skonsumowania zdobytego pożywienia przy okazji dokarmiając kaczki ;)





























Kończąc wpis pragnę podziękować Asi za towarzystwo i za piękne zdjęcia, które bez niej nie mogłyby zostać naświetlone!


Oraz jak nakazuje tradycja: muzyczka do posłuchania!



środa, 1 września 2010

Reportaż 01.09.2010

VW Garbus...
oraz rozpoczęcie roku szkolnego ;)




Podczas wczorajszego wieczoru filmowego (o którym napisze w dalszej części wpisu) dowiedziałem się o wyjeździe do Łagowa na rozpoczęcie roku szkolnego. Z racji, że od dawna nie mogłem wybrać się nigdzie z puszeczką- instynktownie wywęszyłem więc we wspomnianym wyjeździe dobry temat na reportaż. Skończyło się jednak kilkoma portretami oraz garbusem, który natychmiast przykuł moją uwagę ;) Garbus-jak się później okazało- należy do znajomej mojej Matki. Pierwsze o czym usłyszałem to choreldalna ilość pieniędzy wydana rzekomo na remont tego pięknego auta. Nic dziwnego - fotele tapicer pokrył jasną skórą zaś chromowane elementy z wyrachowaną dokładnością odbijają ponure sylwetki sąsiadujących pojazdów a lakier odbija sylwetkę każdego gapia wprawiając go w trywialny zachwyt ;) Haha, magia nieśmiertelnego VW Garbuska :P

Wspomnę również, że jechał z nami brat Marcina, dla którego dzisiejsz
y dzień był pierwszym w gimnazjum. Świetliste czasy przed nim ;) Pamiętam jak wyglądał mój pierwszy dzień w nowej szkole zaraz po ukończeniu szkoły podstawowej! Byłem przerażony jednak ponad wszystko starałem się zamaskować swój stan! Tak na wszelki wypadek, bo nie wiadomo co "inni" pomyślą ;>
























Tak się składa, że przed laty cała nasza trójka szczyciła się legitymacją z podbitą pieczątką tejże instytucji oświatowej ;) Bardzo miłym akcentem były rozmowy z nauczycielami, którzy nas rozpoznali ;) Reakcja Pana dyrektora mnie wręcz onieśmieliła. Tak się złożyło, iż przypadkowo wpadliśmy na siebie i... przez moment zapanowała cisza, trochę niezręczna cisza ;) Po chwili wpatrywania się we mnie i w Bartka skojarzył nasze "osłupiałe" twarze po czym już ze szczerym uśmiechem wymówił nasze nazwiska. Pani polonistka postraszyła nami uczniów :D Kurwa, czy my wyglądamy na bandziorów ze slums'ów żeby nami dzieci straszyć?? ;D Hahah dobry stary humor Pani Joli!













Pod koniec wspomnę o wieczorze filmowym a raczej o jego meritum czyli o samym filmie. Szczerze polecam film pod tytułem "Nieodwracalne" reżyserii Gaspara Noé. Film można obejrzeć On-Line pod TYM adresem!l Moim zdaniem to naprawdę genialne dzieło ukazujące koszmar okrucieństwa gwałtu, reakcji najbliższych oraz chorych dewiacji i cynizmu oprawcy. Sposób kierowana kamera oraz inwersja czasu akcji... Świetne pomysły, które we współczesnym kinie mało kto ma odwagę realizować! Gorąco polecam. Katharsis gwarantowane!

Poniżej umieszczam kawałek na dziś ;)


Życzę wszystkim czytelnikom miłego słuchania i oglądania zdjęć! ;)